Drzewa jak kwiatki

„ Uprzejmie proszę o poradę prawną w następującej sprawie: zatwierdzony przez terenowy organ administracji – wójta gminy – plan zagospodarowania działek przewidywał wprowadzenie wy­sokiej zieleni w odległości 12 m od gra­nicy mojej działki, na działce sąsiada. W1982 roku sąsiad samowolnie posa­dził na długości 17 metrów pięć świerków w odległości 0,5-0,8 m od południowo- -wschodniej granicy mojej działki. Gdy drzewa się rozrosły, osiagając wysokość 6-10 m, stworzyły bardzo duże zacie­nienie i moja działka, której szerokość wynosi 13 m, straciła walory rekreacyj­ne. Sąsiad dobrowolnie drzew nie chce usunąć.
Proszę o wyjaśnienie:
1.Czy i jakie obowiązują przepisy dotyczące odległości nasadzeń drzew wysokopiennych (modrzew, świerk) od granicy sąsiedniej działki rekreacyjno-budowlanej?
2. Jak są traktowane samowolnie nasadzone drzewa leśne po 12 latach: jako zadrzewienie tymczasowe, czy też jako część obiektów podlegają pra­wu budowlanemu
3.  Czy istnieje pojęcie prawne „zja­wiska zacienienia” występującego na działkach rekreacyjno-budowlanych (nie rolnych), spowodowanego przez K nasadzenia drzew leśnych niezgodnie tg z planem realizacyjnym działki, na M podstawie którego można wymagać w przywrócenia środowiska do stanu pierwotnego? Jestem emerytem i licząc się z kosztami proszę o podanie podstawy prawnej i do kogo wystąpić 3 o zlikwidowanie z każdym rokiem na­rastającej uciążliwości.

 

 

Autor tego listu odpowiedź otrzy­mał natychmiast, ale nic mu ona nie pomogła, albowiem na wszystkie pod­niesione przezeń kwestie odpowiedź jest przecząca. Nie ma żadnych prze­pisów określających, jakie i w jakiej odległości od granicy działki można sadzić drzewa. Mit o istnieniu takich przepisów krąży wśród ludu i choćby już tylko z tego powodu ktoś kiedyś takie przepisy wprowadzi. Na razie jednak sadzić można wszystko i wszę­dzie. Jeżeli mimo to ktoś będzie Pań­stwa zapewniał, że w książce pt. „ Prawna ochrona drzew w Polsce” Ja­remy Andrzeja Rabińskiego (z por­tretem i biografią autora) takie normy się znajdują, to zapewniam, że przej­rzałem ją dokładnie i niczego takiego nie znalazłem.

 

Podobnie z punktem 2. Nie istnie­je coś takiego jak „drzewo leśne” ani drzewo „samowolnie posadzone”. To samo dotyczy punktu 3 – nie ma w na­szym prawie pojęcia „zacienienia” wy­stępującego na działkach rekreacyj­nych ani nikt nie jest władny wydać decyzji o usunięciu opisywanych tu drzew, chyba że Czytelnik wygra pro­ces cywilny (roszczenie przysługuje tu w tym wypadku na mocy art. 144 kc) i korzystny dla siebie wyrok na własny koszt wyegzekwuje. Ze wzglę­du na czas trwania takiego sporu i je­go koszty raczej wątpliwe, że się kto na takie trudy zdecyduje.

 

Niestety. Typowa sprawa i rozcza­rowanie typowe. Sprawy na drodze administracyjnej załatwić się nie da. Żeby zaspokoić oczekiwania wszyst­kich właścicieli nieruchomości, któ­rym przeszkadza cień rzucany z dział­ki sąsiada, trzeba by wprowadzić prawną reglamentację w odniesieniu do każdego posadzonego drzewa – jakieś „zezwolenie” czy „zatwierdze­nie” oraz powołać administrację, któ­ra by je egzekwowała. Aż strach po­myśleć, do czego by to doprowadziło. Chociaż z drugiej strony rozkwit eta­tyzmu czyni powstanie takich prze­pisów dość prawdopodobnym, a no­we prawo budowlane zrobiło już w tym kierunku krok, wprowadzając obowiązek „zgłaszania” obiektów małej architektury, czyli ignorowa­nych do tej pory przez prawo budow­li ogrodowych. Zamiast szukać po­mocy państwa, możemy zażegnać przyszłe konflikty z sąsiadami i unik­nąć uciążliwości na własnym terenie sadząc drzewa nie tak typowe jak świerki, modrzewie czy topole, ale ta­kie formy, które wyrastają na pewną z góry określoną wysokość. Stąd ty­tuł tego artykułu.

 

■ Wybór drzew

 

Doborowi drzew warto poświęcić tyle samo, a nawet więcej uwagi niż niezbędnym w każdym ogrodzie kwiatom. Od tego wyboru zależy wię­cej niż od decyzji „kwiatowych”, a chybione decyzje, ujawniające się po wielu latach, często okazują się nieodwracalne.

Wszystkie opisane tu drzewa i drzewka uzyskuje się szczepiąc na odpowiednich podkładkach formy krzaczaste, często bardzo rozpo­wszechnione w naszych sadach i ogrodach, i inne, spotykane prze­ważnie jako korony zaszczepione na pniach innych gatunków i rodzajów.

 

Na poprzedniej stronie możemy podziwiać wczesnojesienny wygląd zupełnie zwyczajnej aronii czarnej (Aronia melanocarpa), zaszczepionej na pniu jarzębiny (Sorbus sp.). „Pod­kładka” ta ma około 1,5 m, korona nie osiągnęła jeszcze wysokości i śred­nicy 1 m. Jest to egzemplarz czterolet­ni. Wysokość podkładki zależy od decyzji hodowcy, równie dobrze mógłby on zaszczepić ową aronię na pniu pół- lub dwu i półmetrowym.

 

Ta decyzja determinuje już na zawsze charakter powstałego w ten sposób drzewa. Wpływ podkładki bywa czę­sto znaczny, ale zaszczepiony na niej krzew w miarę możliwości będzie re­alizował swój program genetyczny. Aronia nie zmieni się więc w wielkie drzewo i pozostanie krzewem, choć 0  nieco innym pokroju niż identycz­ny genetycznie egzemplarz rosnący na ziemi. Dlatego w tym wy­padku aroniowo-jarzębinowy „agre­gat” nie przerośnie 3 m wysokości i około 2 m średnicy korony. Dwukrotnie większy jest już kasz­tanowiec. Drzewo to można spotkać nie tak rzadko, ale zazwyczaj jego amatorzy sadzą formy pospolite, osią­gające kilkunastometrową wysokość, a więc będące zupełnie nie na miejscu w pobliżu budynków czy na małych działkach. Obecnie w Polsce znam jednego tylko producenta tych kasz­tanowców, ale niestety nie mogę po­dać jego adresu – w obawie przed roz­deptaniem szkółki. Można za to w wielu miejscach dostać drzewka im­portowane, niestety dziesięciokrotnie droższe. Dla żachęty dodam, że pre­zentowany tu kasztanowiec kwitnie na czerwono.

 

Tak oto przedstawiliśmy dwa drze­wa o pokroju mniej więcej kulistym. Będzie ich więcej, ale na razie zmieńmy formę. Drzewo o parasolowatej koro­nie to zaszczepiona na czereśni wiśnia piłkowana „Kiki-shidare-sakura” (Prunus serrulata „Kiki-shidare-sakura”). Wysokość, na jakiej rozwija się wiśnio­wy parasol, zależy od wysokości pnia, na którym jest zaszczepiony. Tu widzi­my egzemplarz czteroletni regularnie podcinany od spodu dla utrzymania dużego prześwitu pomiędzy koroną i ziemią. Największa Kiku-shidare-sa- kura jaką widziałem, osiągnęła ponad 3 m średnicy i 1,5 m wysokości, ale nie nadaje się ona do sfotografowania ze względu na bardzo zaniedbany wygląd.

 

Ten sam gatunek (wiśnia piłkowa­na) ma odmianę o nazwie równie jak poprzednia japońskiej – „Amanogawa” – ale o pędach silnie podnie­sionych do góry, rosnących niemal równolegle do pnia. Powstaje w ten sposób smukłe wrzeciono. Najwyż­sze znane mi egzemplarze mają oko­ło 4 m, ale pewnie są wyższe i star­sze. Ozdobą tego drzewa są kwiaty o zdecydowanej, różowej barwie. Zdjęcie, które prezentujemy, zostało wykonane w sklepie, stąd może nie najlepsza ekspozycja drzewa. Kwia­ty jednak są na tyle dobrze widoczne, że już zachęcą, mam nadzieję, wielu Czytelników do posadzenia jej w swo­im ogrodzie.

 

Skąd brać wszystkie te rośliny, gdzie ich szukać? Aronia i płacząca wiśnia zostały kupione w Kórniku, o które­go wyrobach jeszcze kiedyś napiszę. Wiśnia kolumnowa przywędrowała do Polski z Booskop w Holandii. Dla­tego taka wielka. Takie same drzewa za znacznie niższą cenę można dostać w Kórniku. Tyle że bardzo małe. Z kasztanowcami na razie są kłopoty, ale i to pewnie się niebawem zmieni.

 

Bardzo często pojawia się natomiast w sprzedaży karagana syberyjska od­miana zwisająca ( Caragana arborescens „Pendula”). Wiele razy słyszałem, że brzydka, bo taka poskręcana… Kwitną­cy egzemplarz widoczny na zdjęciu powyżej rośnie od niepamiętnych cza­sów przy wejściu do Ogrodu Botanicz­nego Uniwersytetu Warszawskiego.

Niby ta sama forma, co wiśni zwisa­jącej, ale i wiele różnic. U starych eg­zemplarzy powstaje w miejscu szcze­pienia dramatycznie poskręcany węzeł z wystającymi zeń kilkoma grubymi, horyzontalnie rozłożonymi koronami.

 

Tak jak w wypadku wiśni i kaszta­nowca, i tu decydujące znaczenie ma wysokość podkładki, ten sam parasol może więc znaleźć się jeszcze niżej nad ziemią lub całkiem wysoko, tak że korona znajdzie się nad głową ob­serwatora.

O możliwościach, jakie wynikają z tego zróżnicowania, o innych po­żytkach z zastosowania małych drzew oraz ich dalszy przegląd – w jednym z następnych numerów.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.

Designed by